Kończymy już powoli pierwszy dzień Zjazdu. Zostały do umycia ząbki i można się kłaść spać. Co przyniósł ten dzień? Kilka zawodów i nadzieją, na to że może się uda coś jeszcze zmienić. Zawiedziony jestem podejściem, niektórych chorągwi, które miały wprowadzoną "dyscyplinę" głosowania. Niestety harcerska rzeczywistość nie do końca odpowiada mojemu światopoglądowi. Dlatego nasza organizacja na najbliższe cztery lata będzie stała w miejscu. Oczywiście jest to moje subiektywne odczucie. Ten dzień pokazał również kondycję naszej organizacji. Już nie mówię o problemach ze zrozumieniem działania głosowania elektronicznego przez kilku delegatów, czy też problemów z ogarnięciem projektu porządku obrad. Podjęte dziś decyzje jednoznacznie pokazują że większość nie chce zmian. Czy do dobrze? Sądzę że nie. ZHP potrzebuje zmian, które nie tylko usprawnią działanie władz, ale przede wszystkim wspomogą prowadzenie drużyn. Dalecy jesteśmy od ideału działania i wciąż się od niego oddalamy. Czwartek zatem nie przyniósł kroku na przód. Stoimy w miejscu i czekamy. Na co? Nie wiem.
Pocieszenim jest tylko podejście delegatów z naszej chorągwi i podejście naszej druhny Komendantki Chorągwi. Nie mieliśmy "dyscypliny" w głosowaniach, nikt nie narzucał nam swojego zdania, a każdy delegat (z naszej chorągwi) głosował zgodnie ze swoim sumieniem. Daje to nadzieję że może pewne zmiany w podejściu do wizji ZHP są możliwe.
piątek, 4 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz